Dziwne rzeczy dzieją się na tym świecie, dlatego dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam pewne dziwactwa, które zaobserwowałam.
Jako, że jestem wnikliwym obserwatorem otaczającej mnie rzeczywistości, często udaje mi się zanotować ciekawe przypadki(albo wypadki).
Na pierwszy ogień idzie sytuacja dzisiejsza. Poznańska pizzeria o wdzięcznej nazwie: "Ahmed". Siedzę w środku w lokalu przy oknie. Po pewnym czasie przy stoliku na dworze siada kobieta z synkiem (prawdopodobnie z synem). Pijąc napoje, zajadając się frytkami, czekają na resztę zamówienia. W między czasie pojawił się tata-głowa rodziny z przyjacielem/bratem/drugim tatą. Tata od stóp do głów ubrany w strój od HUGO BOSSA, mama też dobrze ubrana. Sielanka trwa w najlepsze, nic nie zwiastuje tragedii. I w tedy kelnerka przynosi pizzę dla rodzinki. Młody szczęśliwy, tata też. Tylko z matką coś się dzieję. Nagle kobieta zaczyna zdejmować wszystkie dodatki z tej pizzy. Na talerzu zebrała się spora kupka odpadków z pizzy a pani zajada się samym ciastem. Zdziwiona myślę sobie: "kurdę, jak się nie lubi czegoś to się tego nie zamawia." Kolejny kawałek i ta sama akcja. Z moją towarzyską posiłku nie możemy uwierzyć. Zaczynamy się zastanawiać...bum! Olśnienie! Pani na pewno dla psa to bierze! Śmiejemy się z własnej teorii, BO KTO W DZISIEJSZYCH CZASACH ZABIERA RESZTKI PIZZY DLA PSA. Aż tu cios! Pani zawija resztki pizzy (w zasadzie nie można tego nazwać resztkami) w serwetki i chowa do reklamówki. Jednak wzięła dla psa...a może na kolację dla rodzinki? Zabawa trwa dalej. Przychodzi drugi pan i niesie...PSA! Małego, włochatego yoreczka. Sprawa się wyjaśniła. Pani pod stołem karmi psa pizzą.
Długo myślałam nad tą sytuacją. Nie można karmić psa w domu KARMĄ DLA PSÓW? Bo chyba stać ich na karmę, skoro stać ich na markowe ciuchy, wypasioną bmkę i papierosy. Ale potem myślę sobie, że może stać ich na to wszystko, bo dzielą się pizzą z psem, oszczędzając wtedy na jego karmie. Może to ich sposób na gospodarowanie pieniędzmi? Pies zjadł ser z pizzy i mięso a Pani spód. Wszyscy najedzeni a wydali tylko 30zł(zbieżność cen przypadkowa) za pizzę zamiast 50 za pizzę i karmę.
Dlatego nie powinniśmy śmiać się z tej sytuacji, powinniśmy wynieść z niej lekcję gospodarności!
Na koniec sytuacja, której nie byłam bezpośrednim świadkiem. Myślę zresztą, że jest to sytuacja znana Wam dobrze. Napięcie wzrasta, tadadaaaam...CROCS'Y W LIDLU!
Żebyście w pełni zrozumieli o czym piszę, macie tu link: https://www.youtube.com/watch?v=ptsTG_Iu3zg
Tak naprawdę nie wiem czy się śmiać. I chyba nie wiem co napisać. Co nimi kieruję, że walczą o te buty? Nie są ze złota, nie dostaną dzięki nim super mocy, nie sprawią, że będą nieśmiertelni, nawet nie są darmowe. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Można dostać różne produkty w rożnych przedziałach cenowych. Więc dlaczego Ci ludzie zachowują się jak zwierzęta, kiedy Lidl wprowadził do oferty Crocs'y za 75zł? Okazja jakaś tam jest, ale jak się dobrze poszuka to w internacie też można znaleźć taką ofertę. Może kupują, żeby później sprzedać drożej i zarobić parę groszy? Ale czy nie można zarobić na tych paru groszy nie tracąc swojego człowieczeństwa i godności?
Na koniec moje ulubione zdjęcie Pana, pływającego "w pełnym umundurowaniu" na materacu :)



1 komentarze :
Dzień dobry! ;) haha, od dzisiaj mówcie na mnie "towarzyszka posiłku".
Prześlij komentarz