Zdarzyło się to koleżance siostry kuzynki mojej przyjaciółki (?). Zbliżały się osiemnaste urodziny wspomnianej niewiasty, więc dziadek wykupił jej kurs prawa jazdy. Radość ogromna, będzie prawko. Przyszedł czas pierwszej jazdy. W "elce" siedzi podstarzały playboy-dłuższe włosy, gęste i ciemne(pewnie farbowane), egzotyczna opalenizna(warto zaznaczyć, że był to kwiecień), silnie rozbudowana muskulatura, którą uwydatniała biała, OBCISŁA koszulka. Wspomniałam o białych, idealnie prostych zębach? No to tak to wyglądało.
Jazdy mijały przyjemnie. Instruktor bardzo miły. Jego żarty zakrawały o lekki flirt. Początkowo było niegroźne. Później zaczęły się poważniejsze rozmowy, żarty groźniejsze. "Pokażę Ci jak się zmienia biegi"-ręka na jej ręce...robi się niezręcznie. Potem było już tylko gorzej. Coraz częściej delikatne, niby przypadkowe dotknięcia. Flirt zbyt stanowczy. Otwarte propozycje spotkań: "Może zjedlibyśmy razem kolację, jazda trwa 2h, to na godzinę moglibyśmy gdzieś wyskoczyć?", "Może poszłabyś ze mną do kina w weekend?". Jak tu dyskretnie odmówić? Myślicie, że gorzej być nie może? Może. Raz dziewczyna powiedziała (W ŻARTACH), że brelok od kluczy powinien być różowy. Na następnej jeździe był już różowy. Zaczęły się też smsy. Na dobranoc: "Słodkich snów, Księżniczko". Biedna dziewczyna oczywiście nie odpowiadała na nie. Unikała flirtów, żartów. Później zaczęła unikać nawet rozmów. Jazdy stały się koszmarem.
Fatalne zauroczenie
Jak radzić sobie z fatalnym zauroczeniem? Czy my kobiety jesteśmy narażone na takie sytuacje tylko ze względu na to, że jesteśmy KOBIETAMI? Dziewczyna nie była ani nieziemsko piękna, ani zgrabna (nawet lekko przy kości). Zazwyczaj nie miała makijażu, mokre włosy albo kitkę i jakiś sweter, bo jazdy albo odbywały się rano albo wieczorami. Nie wyróżniała się niczym, nie ubierała się wyzywająco, nie zachowywała się kusząco ani dwuznacznie. Więc jak to się stało, że została "zaatakowana"? Jak mogła tego uniknąć? Chyba nie mogła. Nie możemy przecież udawać, że nie jesteśmy kobietami albo unikać wszystkich mężczyzn na świecie w obawie przed fatalnym zauroczeniem. Co powinnyśmy zrobić, gdy jednak padniemy ofiarami takiej sytuacji? Żadnego odwzajemniania flirtu, nawet najdrobniejszych żartów. Język za zębami, drogie Panie, żeby nie palnąć nic, co bardziej rozbudzi lwa. Oczywiście nie odpisujemy na słodkie smski. Powinnyśmy też otwarcie mówić o tym, co nam nie odpowiada. Jeśli czujemy się nieswojo czy nawet czujemy się molestowane, mówmy o tym! HOLA HOLA DROGI PANIE, PORA PRZYSTOPOWAĆ. Nie bójmy się wyrażać naszych uczuć. Wyznaczmy granice: "Nie życzę sobie tego typu wiadomości, proszę przestać." Jeśli to nie skutkuje może trzeba po prostu zakończyć taką znajomość? Jesteśmy silne, wyznaczajmy granice, nie dajmy się! I zamiatajmy sprawy pod dywan. Trzeba mówić o takich sytuacjach, bo siedząc cicho dajemy przyzwolenie na takie zachowanie.



0 komentarze :
Prześlij komentarz