wtorek, 16 czerwca 2015

Twoja strefa piękna.

Dzisiaj kolejny post będący hejtem w waszą stronę. Wybaczcie, macie do czynienia z hejtującą hiporytką.


Parówki, wszyscy je znacie, prawda? Pewnie większość z Was zajada się nimi w domowym zaciszu.


Z parówkami jest bardzo ciekawa sprawa. Zobaczmy, co mówi biblia gimnazjalistów(wikipedia) na jej temat:

Parówkawędlina drobno mielona, nietrwała, często spożywana w postaci hot doga, zapiekana w cieście bądź gotowana i spożywana z dodatkami, takimi jak musztarda, majonez lub ketchup. (źródło: wikipedia.pl)


 
Paróweczka nasza słynna nie należy do mięs wysokiej jakości. Raczej nazywana jest odpadem. Chodziły nawet legendy, że produkuje się ją z papieru toaletowego. Nie ma wątpliwości jednak, że powstaje z odpadów garmażeryjnych. Nie jest to rarytas, który dobre matki podają swoim pulchniutkim pociechom ani nie chwalimy się znajomym, że zjadamy ich 5 na kolację.


Co byśmy nie zrobili parówka zawsze pozostanie parówką. Tanim...zmielonym...czymś. Nieważne z czym ją podamy. Czy wetkniemy ją w bułę od hot-doga. Czy zwinnie zawiniemy w ciasto francuskie czy nawet podamy z modnymi krewetkami. Parówka to parówka.

Tak samo jest z ludźmi. Cham pozostanie chamem, nawet jeśli przepuści Cię w drzwiach. Ignorant nadal nim będzie, nawet jeśli raz zapyta o twoje uczucia. Słoma zawsze będzie wystawać z butów. Jak to się mówi: "nie szata zdobi człowieka." I nie da się nawet pod najpiękniejszą sukienką czy garniturem ukryć prawdziwego ja. To zawsze wraca. Prędzej czy później. Rodzimy się tym, kim jesteśmy i tak umieramy. Tak, jak parówka nie zmieni swojego składu pod przykryciem ciasta francuskiego, tak maż po ślubie nie przestanie Cię bić.

A mimo wszystko znajdują się amatorzy parówkowych uniesień...



Tym mięsnym akcentem, chcę skończyć ze swoją hejtującą krucjatą. 


Całuję, Hania.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

 

SYMPATYCZNIE KAŻDEGO DNIA Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger